Arsenal – Manchester City (1:2)

Jesteśmy świeżo po fenomenalnym widowisku na the Emirates. Właśnie na tym stadionie Arsenal mimo dobrego występu nie dał rady przezwyciężyć Manchesteru City, który tym spotkaniem zrobił wielki krok ku zdobyciu mistrzostwa ligi. Zapraszam do podsumowania tego meczu.

Statystyki tego spotkania:
Strzały (Celne): 7 (2) Arsenal – 15 (2) Manchester City
Posiadanie piłki: 29% Arsenal – 71% Manchester City
Podania: 249 Arsenal – 644 Manchester City
Dogodne okazje: 1 Arsenal –  3 Manchester City

Mecz ten już od pierwszych minut rozgrywany był na bardzo wysokim tempie. Lepiej zaczęli goście, którzy już po 4 minutach meczu mieli za sobą dwa rzuty rożne. Przez pierwsze 15 minut City wyglądało zdecydowanie lepiej i wydawało się kontrolować to spotkanie. W dziesiątej minucie pierwszą dobrą akcję przeprowadził Arsenal. Za sprawą Gabriela Martinellego doszło do sytuacji bramkowej zakończonej faulem Edersona na Martinie Odegaardzie. Mimo konsultacji z systemem var sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Od mniej więcej tego momentu gospodarze zaczęli wracać do gry i stopniowo przejmowali inicjatywę. Powiedziałabym wręcz, że dominowali Manchester City, jednak przez dłuższy czas nie potrafili swoich akcji przekuć w gola. W końcu udało się to za sprawą Bukayo Saki, który w 31 minucie zdobył pierwszą bramkę tego spotkania. Od tego momentu the gunners wbili kolejny bieg i zaczęli grać jak natchnieni. Kanonierzy grali zdecydowanie szybciej i konkretniej, niż ich rywale. W pierwszej połowie najlepiej wyglądał Gabriel Martinelli i Bukayo Saka.

Druga część spotkania na początku wyglądała jak ta pierwsza. Arsenal grał bardzo wysokim pressingiem i znowu kreował sobie dobre sytuację. Dominacja gospodarzy zakończyła się w okolicach 60 minuty. W tym właśnie czasie Granit Xhaka sfaulował w swoim polu karnym Bernardo Silve. Sędzia zauważył to zdarzenie i ukarał Albańczyka żółtą kartką, a gościom przyznał rzut karny. Riyad Mahrez grający ostatni mecz przed Pucharem Afryki wykorzystał tę szansę i tym samym 6 raz trafił do siatki rywali w tym sezonie Premier League. W tym miejscu warto zaznaczyć, że Manchester City do czasu skrzydłowego z Algierii nie kreował sobie stuprocentowych okazji o czym świadczy fakt, że był to pierwszy celny strzał tego zespołu (oddany dopiero w 57 minucie). Po tym wydarzeniu doszło do dwóch katastroficznych dla Arsenalu zdarzeń. Pierwszym z nich było pudło Gabriela Martinellego na pustą bramkę, a drugim była czerwona kartka dla Gabriela (obrońcę the gunners). Po tych zdarzeniach kontrolę nad meczem przejęli goście, którzy w 93 minucie dobili swych rywali za sprawą gola Rodriego.

Co pokazuje nam ten mecz? To spotkanie pokazuje nam, że mimo dobrego passy Arsenal nie jest w stanie pokonać Manchesteru City, co chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Kiedy jednak spojrzymy na cały przebieg meczu, to nie ujrzymy piłkarzy Artety bojących się the citizens, tylko zawodników potrafiących przejąć inicjatywę w niezwykle trudnej rywalizacji. Choć moim zdaniem właśnie gospodarze zaprezentowali się lepiej, to warto oddać Guardioli co jego. Obywatele potrafili przecierpieć dłuższy okres meczu, by w końcówce dobić swojego rywala. Podsumowując, uważam, że ten mecz pokazał nam, że Arsenal jest aktualnie świetną drużyną, potrafiącą grać przeciwko najsilniejszym rywalom jak równy z równym, lecz aby na stałe wejść na ich poziom potrzeba długofalowego dobrego zarządzania tym klubem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *